O Marii Żurowskiej-Kurowskiej – pielęgniarce, działaczce społecznej, która dzięki niezwykłemu splotowi zdarzeń miała możliwość być świadkiem rozwoju leczenia nerkozastępczego, rozmawiamy z dr hab. Januszem Ostrowskim, profesorem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, dyrektorem ds. dializy otrzewnowej w Diaverum Polska, nefrologiem, historykiem medycyny, autorem lub współautorem ponad 170 publikacji oraz monografii i  rozdziałów w podręcznikach z zakresu chorób wewnętrznych, nefrologii, historii medycyny i zdrowia publicznego.

 

Kim była Maria Kurowska, czy zawód pielęgniarki był jej marzeniem?
Dlaczego zdecydowała o wyborze tej drogi zawodowej? 

Cieszę się, że mogę opowiedzieć choć trochę o jednej z wyróżniających się polskich pielęgniarek, które miały swój udział w rozwoju leczenia nerkozastępczego na początku drogi tej metody leczenia.

Maria Żurowska - Kurowska urodziła się w 1916 roku w Podłużu, w południowo-wschodniej Polsce, na terenie dzisiejszej Ukrainy. Maturę uzyskała w gimnazjum ss. Niepokalanek w Jarosławiu. Od 1938 roku studiowała w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Po wybuchu II wojny światowej,  1 września 1939 r. została zmobilizowana do szpitala wojskowego w Instytucie Technicznym we Lwowie, gdzie przed wojną odbywała kurs w Polskim Czerwonym Krzyżu. Kiedy zbliżała się linia frontu, jej rodzice zdecydowali się na wyjazd do Warszawy. Maria Żurowska rozpoczęła wówczas naukę w Warszawskiej Szkole Pielęgniarstwa powstałej z inicjatywy Ignacego i Heleny Paderewskich oraz Henryka Sienkiewicza. Sponsorami powstania szkoły byli m. in. Polski i Amerykański Czerwony Krzyż oraz Fundacja Rockefellera.

Udało jej się skończyć szkołę w czasie okupacji? Jak potoczyły się jej losy po jej ukończeniu?

Szkołę pielęgniarską Maria Żurowska ukończyła pod koniec 1942 roku. Jednak już 30 grudnia 1942 r. gestapo przybyło do domu rodziny Żurowskich w Warszawie i aresztowało jej ojca Romana Żurowskiego oraz wszystkich obecnych w mieszkaniu. Oprócz ojca, Romana Żurowskiego, także matkę Karolinę Żurowską, Marię oraz jej siostry Annę i Klementynę. Gestapo ustaliło, że ojciec Marii działał w polskim ruchu oporu.

Cała rodzina trafiła do więzienia na Pawiaku, gdzie zamęczono Romana Żurowskiego. Maria wraz z matką i siostrami została w styczniu 1943 r. przeniesiona do obozu koncentracyjnego na Majdanku. W tym samym roku w obozie na tyfus zmarła jej siostra Anna. Maria, jej matka i siostra Klementyna zostały przeniesione do obozu koncentracyjnego Ravensbrück w kwietniu 1944 r.

To najcięższy czas w życiu Marii? W jaki sposób walcząc o przetrwanie była w stanie pomagać także innym?

W Ravensbrück Maria pracowała w baraku kuchennym, gotowała współwięźniom zupę. W czasie studiów Maria była zaangażowana w polski ruch oporu, dzięki tym kontaktom udawało się jej przemycać do obozu lekarstwa. Leki wykorzystywano m.in. w walce z tyfusem plamistym. Narażając się na śmierć, pracując jako pielęgniarka blokowa, kilkukrotnie udało jej się uratować życie współwięźniów przemycanymi lekami. Wcześniej, przebywając jeszcze na Majdanku ukrywała też Żydówki, nadając im polską tożsamość. Jakiś czas po wojnie jedna z uratowanych kobiet wysłała list z podziękowaniami dla Marii. Kobieta mieszkała już wówczas w Izraelu. W czasie pobytu w obozie koncentracyjnym Maria niosła pomoc i wsparcie współwięźniom.

Miała silną osobowość i niezwykły hart ducha.

Tak, wyniosła je z domu rodzinnego pełnego miłości i gospodarności, wrażliwości na drugiego człowieka, przekonana o konieczności dbania o słabszych i mniej zaradnych. Szacunek dla pracy i czynienie dobra przepełniało jej postępowanie.

Jakie to były działania?

Wyraźna była umiejętność Marii Żurowskiej do opiekowania się współwięźniami, dzielenia się dobrym sercem i dbania o zachowanie dobrych obyczajów. Ludzka przyzwoitość i godność nie powinny być ignorowane, ale chronione i utrzymywane na pierwszym miejscu - tak brzmiało jej hasło w systemie, który polegał wówczas na upokorzeniu. Maria inicjowała różnorodne działania, które podtrzymywały ducha współwięźniów, współorganizowała namiastki dawnego życia, chwile radości i nadziei. Okazywano jej za to wdzięczność.

Maria Kurowska została niemal cudem uratowana przed śmiercią w obozie – jak do tego doszło?

W ostatnich miesiącach pobytu w obozie była bardzo chora. 25 kwietnia 1945 r. została wpisana na listę chorych więźniów, którym pozwolono jechać na leczenie do Szwecji, w ramach niezwykłej akcji humanitarnej zwanej „Białymi Autobusami”, podjętej przez rząd neutralnej Szwecji przy współudziale rządu Danii i Szwedzkiego Czerwonego Krzyża. Przez Flensburg i Kopenhagę dotarła do Malmö w Szwecji 28 kwietnia 1945 roku. Dzięki trwającej dwa miesiące misji uratowano 17 tysięcy ludzi.

Wtedy znalazła się w Szwecji, jak poradziła sobie w pierwszych powojennych latach? 

Maria wcześnie dostała pracę w Szwecji. W lipcu i sierpniu 1945 pracowała dla Czerwonego Krzyża w szpitalu ratunkowym w Södervärnskolan w Malmö oraz w Foteviken, jako pielęgniarka pediatryczna w Solhem - w miejscu dla sierot z obozów koncentracyjnych. Jesienią 1945 i wiosną 1946 pracowała w Täby i Sigtuna jako pielęgniarka edukacyjna na kursach medycznych dla młodych kobiet przybyłych do Szwecji, jako uchodźczynie. Kursy zorganizował Czerwony Krzyż. Kształciła m. in. pomoce pielęgniarskie do pracy w Ośrodku Zdrowia w Otwocku, zakładanego przez Szwedów.

Rozwijała się w zawodzie pielęgniarki. Co łączy ją z ośrodkiem w Lund, w którym rozwijała się nowoczesna opieka nefrologiczna?

Tak, ten rozwój w zawodzie pielęgniarki był bardzo istotny. W latach 1947-64 była asystentką w laboratorium naukowo-badawczym kliniki uniwersyteckiej prof. Nilsa Alwalla (1904 – 1986) w Lund. Nills Alwall był jednym z pionierów dializoterapii w latach 40. XX wieku - skonstruował i zastosował w praktyce „sztuczną nerkę” - jedno z pierwszych urządzeń do hemodializy, zaraz po Willemie Kolffie. Można więc powiedzieć, że Maria miała możliwość obserwowania narodzin nowoczesnej terapii nefrologicznej.

Skonstruowany przez Alwalla prototyp tego urządzenia, trafił w pierwszych latach po II Wojnie Światowej także do Polski. Trafił do Krakowa i umożliwił dr Zygmuntowi Hanickiemu  wykonanie pierwszych w Polsce, eksperymentalnych pomiarów zachodzących podczas dializy, opisanych w latach 1949-1950 na łamach „Przeglądu Lekarskiego”.

Dwie pierwsze „sztuczne nerki” sprowadzone do Polski - Poznania i Warszawy w 1958 roku, były nerkami typu Alwalla.

Maria Żurowska-Kurowska sama była też autorką artykułu „Sztuczna nerka ratuje życie” zamieszczonego w czasopiśmie Pielęgniarka Polska w 1958 roku.

Jak wyglądała jej dalsza praca w ośrodku Lund w Szwecji? Jakie były jej związki z Polską? Podobno w Szwecji odwiedził ją Zbyszek Cybulski?

Maria Żurowska-Kurowska, oraz jej mąż Bożysław Kurowski (który także pracował w Ośrodku Nilsa Alwalla), byli bardzo cenieni przez legendarnego Alwalla. W okresie powojennym brała udział w pracach Komitetu Pomocy Dzieciom w Polsce, wysyłała paczki żywnościowe i z odzieżą do Polski. Współpracując z Caritasem udzielała pomocy dzieciom przyjeżdżającym do Lund na operacje. Ich dom był otwarty dla wielu kształcących się lekarzy z Polski, w słynnym ośrodku dializacyjnym Alwalla w Lund.

Miałem przyjemność i zaszczyt poznać Państwa Kurowskich i spotykać się z nimi później wielokrotnie.

Wspomniany Zbyszek Cybulski też był gościem w domu Państwa Kurowskich. W latach 60 ub. wieku Cybulski kręcił w Szwecji film, w którym grał główną rolę. Odwiedził wtedy Marię i jej rodzinę w Lund, dziękując w imieniu brata i swoim za otrzymaną pomoc.

Maria założyła rodzinę w Szwecji?

Już w lutym 1946 r. Maria poślubiła w Malmö Bożysława Kurowskiego, polskiego prawnika, adwokata. Był on także więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych w Stutthof, Sachsenhausen, Mauthausen-Gusen w latach od 1940 do 1945. Maria i Bożysław mieli czworo dzieci: Annę, Romana, Zofię i Jadwigę. Oboje wiele zrobili dla kościoła katolickiego w Lund.  Współdziałali przy pracach wokół budowy pierwszego kościoła katolickiego w tej szwedzkiej miejscowości. Maria Żurowska-Kurowska została odznaczona srebrnym medalem Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, a w 1986 „Pro Ecclesia et Pontifice” przez Jana Pawła II.

Maria Żurowska-Kurowska to niezwykła postać. 

Dziękuję za rozmowę.

Maria Żurowska-Kurowska przygotowuje aparat do dializy.png

 

dr hab. Janusz Ostrowski, prof. CMKP,
Dyrektor ds. Dializy Otrzewnowej Diaverum Polska

Autor lub współautor ponad 170 publikacji oraz monografii i rozdziałów w podręcznikach z zakresu chorób wewnętrznych, nefrologii, historii medycyny i zdrowia publicznego. Aktualnym głównym kierunkiem działalności naukowej Profesora jest historia medycyny, zwłaszcza zagadnienia dotyczące początków rozwoju nefrologii i leczenia nerkozastępczego w Polsce i na świecie. W latach 2017-2019 był Prezydentem Międzynarodowego Towarzystwa Historii Nefrologii.

Prof. J. Ostrowski w 2002 roku odbył tygodniowy staż w Klinice Nefrologii Uniwersytety w Lund w Szwecji, który był konsekwencją rozpoczętej przez niego wieloletniej współpracy z wymienioną kliniką i kierującym w tej klinice ośrodkiem dializ, pochodzącym z Warszawy Profesorem Janem Kurkusem. Klinika Nefrologiczna w Lund, jedna z pierwszych w Europie, zorganizowana przez prof. Nillsa Alwalla, miała bardzo duży wpływ na rozwój dializoterapii w Polsce. Wielu polskich lekarzy, późniejszych profesorów, odbywało staże w tej klinice przed wprowadzeniem w Polsce leczenia nerkozastępczego za pomocą hemodializ, jako rutynowego leczenia chorych z PNN.

Troskliwa opieka

"Obiektyw Medyczny" dla Diaverum Polska

Personel medyczny

Historia dializoterapii

Edukacja

Dieta wspomagająca nerki

Troskliwa opieka

Zawód i powołanie

Cyfryzacja

Aplikacja d.CARE

Pacjenci

Podróże z hemodializą

COVID-19

Wolontariat w czasie pandemii

Troskliwa opieka

Pielęgnacja dostępu naczyniowego

Pacjenci

Magdalena: Moja historia

Troskliwa opieka

Shirley- inspirująca pielęgniarka

Pacjenci

Filipe – ambasador marki Diaverum